Teraz, kiedy czytasz te słowa i Twoje oczy przebiegają te linijki, to czy zgodzisz się ze mną, że nieraz nam się bardziej nie chce niż chce? Że są takie dni kiedy dzwonienie do ludzi wydaje Ci się do bani, całe życie wydaje ci się jak za karę. Myślisz sobie, czemu ja? Czemu mnie to spotyka? Czemu nie jestem tym/tą itp? Inni mają lepiej, za granicą jest lepiej itp?
Siadasz wreszcie do dzwonienia i już bierzesz telefon w łapkę, wybijasz numer, czekasz raz, drugi , trzeci sygnał UFFF!! Nie odbiera, ok, zadzwonię później.
Mówisz sobie, dobrze, jeden telefon wykonany, teraz idę zmyć naczynia, albo odkurzyć, albo.... co tam jeszcze.
Myślisz sobie: jak Ci ludzie przede mną to przeszli? A może im było lepiej, bo zaczynali wcześniej, bo pracowali w Olsztynie, albo Warszawie, a tu ludzie piniędzy nie mają. Bo przecież słyszysz to w kółko. Nie jest tak?
Ja miałem zawsze taki problem: dzwonienie jest ok, tylko mój sposób rozmowy jest niedopracowany. Po co się męczyć z takim skansenem? Lepiej wymyślę coś mądrzejszego, na co ludzie od razu zareagują pozytywnie.
Wiesz co? To trochę jak w tej historii o dwóch braciach, którzy mieszkali w dalekiej dolinie, gdzie ludzie mieszkali od dawien dawna i mieli słaby kontakt ze światem. Nieraz ktoś do nich zaszedł i opowiedział coś co potem sobie przekazywali, niebywałe historie. Ciężko było im w to uwierzyć, bo przecież nikt z ich doliny tego nie widział.
Urodzili się tam też dwaj bracia, niby tacy sami, ale każdy inny i nie byli w tym samym wieku i każdy z nich chciał kiedyś wyjść z doliny i powędrować do innej doliny i poznać innych ludzi.
Poszli najpierw do krawca, który z prześcieradeł szył poduszki a z poduszek worki i poprosili go o worki dla siebie. Uszył im dwa takie same worki i każdy był inny, jak powiedział krawiec jeśli coś włożysz do tego worka, to będzie tego dwa razy więcej, a poza tym jak się rozerwie to sam się zszyje. Drugi worek miał taką możliwość, że to co wkładałeś to nie było to co wyjmowałeś.
Poszli więc do innej doliny i trafili na rozstaje dróg i każdy miał swoje życie i każdy zgromadził inne rzeczy mimo, iż nieraz wkładali to co wyjmowali i nieraz wyjmowali coś zupełnie innego. Po pewnym czasie tego co wkładał gruszki przestało podniecać, że wyciągał zamiast tego złote monety, choć czasem były to zgniłe jajka. Oraz ten co wkładał gruszki cieszył się, że gruszek jest dwa razy więcej i nikt z nich nie wiedział, dlaczego tak jest. Nie dyskutowali z tym.
Pokochaj tę pracę, a będziesz mieć najlepszą pracę pod słońcem. Pokochaj dzwonienie do klientów i klienci będą chętnie się umawiać. Usiądź sobie i wyobraź sobie jak dzwonisz. Pomyśl co czujesz? Co widzisz? Co słyszysz? Czy to ci się podoba?
Zmniejsz w wyobraźni obrazy, zobacz je jakbyś patrzył/a na to z boku, przycisz dźwięki, zmniejsz uczucia. Niech to uczucie niechęci stanie się blade, bez koloru, zimne, malutkie jak tabletka aspiryny.
Weź kilka głębokich oddechów i przyjrzyj się tym obrazom , posłuchaj dźwięków, poczuj uczucia w Tobie na temat dzwonienia, ale na nowy sposób. Wyobraź sobie, że klienci kochają z Tobą rozmawiać, zobacz ich zadowolone miny w pełni, usłysz ich zadowolone głosy. Poczuj swoje zadowolenie. Wejdź w te obrazy i dźwięki i emocje. Zwiększ wszystko, maksymalnie, dodaj kolory, żywe dźwięki, gorące emocje, zadowolenie, pomyśl dobrze o kliencie. Rób tak przed każdym dzwonieniem. Zanim zaczniesz dzwonić rób sobie takie krótkie ćwiczenie, a nawet rób je sobie przed każdym telefonem.
Oczekuj pozytywnych rezultatów i ciesz się z każdego sukcesu. Skacz do góry, klaszcz, śpiewaj itp . Powtarzaj sobie, że kochasz dzwonić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz